Ahoj Tatry, Ahoj Secik – Dolina Staroleśna z psem

My i Nasze

Niewiele ponad rok temu, kiedy z moją przyjaciółką Kamelią wchodziłyśmy na słowacki Koprowy Wierch, w drodze powrotnej spotkałyśmy parę schodzącą ze szczytu z psem. Wyraźnie pamiętam co pomyślałam i powiedziałam w tamtej chwili. Chodzenie po górach z PSEM było moim marzeniem. MARZENIEM (!). Tak widziałam nas, tak wyobrażałam sobie mój związek z Pawłem. Jeśli wtedy, w tamtej chwili, ktoś powiedziałby: „Spoko Ewa, cierpliwości, da się zrobić! Za rok wrócicie w Tatry Wysokie w TRÓJKĘ, będziesz miała najwspanialszego pod słońcem psa – zdobywcę górskich szczytów, będziecie razem podróżować, a on będzie totalnie w centrum waszego świata” odpowiedziałabym najpierw, że niemożliwe, a potem: „PRZYŚPIESZ MI CZAS!” :)))))))))))))))))))))))))))))

Secik od pierwszych dni stał się naszym najwierniejszym kompanem, który łapka w łapkę 🙂 realizuje z nami nasze pasje. Zdobywa górskie szczyty, chasa po lasach i jest dla nas największym motywatorem EVER! Szczerze? Takiego obrotu sprawy nie mogłam sobie nawet wymarzyć ;))))))))))))))

W ciągu wakacji wahaliśmy się czy zabrać Secika w dłuższa trasę. Bardzo szybko obydwoje doszliśmy do tego, że nie chcemy naszych ambicji realizować za wszelką cenę.  Ustaliliśmy, że póki utrzymywać się będą wysokie temperatury to nie będziemy wspólnie ruszać na szlak. Jednak ciepła końcówka września była idealnym momentem, w dosłownym tego słowa znaczeniu – wygląda na to, że wykorzystaliśmy ostatni „letni” dzień – następnego dnia Tatrach spadł pierwszy śnieg 😉  

Stary Smokiowiec – Zbójnicka Chata w Dolinie Staroleśnej

Secik miał na swoim koncie wcześniej wiele fajnych, trekkingowych tras, jednak w Tatrach Słowackich bywaliśmy sporadycznie i jedynie zimą. Na pierwszy raz wybraliśmy prostą, aczkolwiek czasowo długą trasę, z założeniem: „Spokojnie, jeśli będzie dla Secika zbyt ciężko to po prostu zawrócimy”.

JAKŻE SIĘ MYLILIŚMY! 😉 Nasza kozica górska, zwana czasem Secikiem, narzuciła nam tak zawrotne tempo, że momentami żałowałam tego wyjścia ;).  Nasz wulkan energii, ZWANY CZASEM SECIKIEM,  niebardzo pozwalał nam odpoczywać i z łatwością pokonał każdy odcinek. Zeżarł nam większość kabanosów, był pierwszy na szczycie, wytarzał się w trawie, a na koniec zrobił triumfalną KUPĘ na oczach wszystkich, centralnie pod Zbójnicką Chatą ;))))))))))))))))))))  Posprzątaliśmy!

Czy trasa jest odpowiednia na wycieczkę z psem?

TAK, pod warunkiem dobrej pogody (nie w upale i nie po deszczu). TAK, ale to Ty najlepiej znasz możliwości, energię i zapał Twojego psa. 8 godzin marszu nie każdemu piesełkowi może sprawiać frajdę. Secik, jako zaprawiony w bojach piechur, poradził sobie bez najmniejszego problemu. Trasa jest bardzo kamienista, w trzech miejscach ubezpieczona łańcuchami (które przy idealnej pogodzie jak w dniu naszego wyjścia są kompletnie niepotrzebne), ostatni odcinek, prowadzący zygzakami na szczyt jest dość męczący.  Na trasie jest kilka miejsc, w których pies może napić się wody, ale wiadomo – koniecznie trzeba mieć również ze sobą. Tak samo jak kabanosy i smaczki (to dodał Secik) 😉

Informacje praktyczne: 

  • Trasa: Stary Smokowiec – Hrebienok – Chata Zbójnicka (1960 m.n.p.m), czas przejścia z psem z postojami na węszenie, focenie i kręcenie filmów to około 9h w dwie strony 
  • Dobra opcją jest wyjazd dzień wcześniej i nocleg przy granicy ze Słowacją. My nocowaliśmy tutaj. Cena noclegu to 30zł/ osoba/ noc, warunki fantastyczne, pokój z łazienką, wielkie wygodne łóżko. bardzo miła obsługa i co najważniejsze: MOŻNA Z PSEM 🙂 (brak dodatkowej opłaty za psa)
  • Dojazd z Brzegów do Starego Smokowca zajmuje około 40 minut
  • Na miejscu jest masa parkingów, my parkowaliśmy na samym początku Nowego Smokowca i musieliśmy przejść dosłownie 10 minut żeby dojść do szlaku (miły Pan Parkingowy pokazał nam strumyk, z którego Secik mógł się napić czystej wody:) Po wjechaniu do Nowego Smokowca pierwsza w lewo przy Kościele – tutaj
    Parking na cały dzień to koszt 5 EUR lub 22 PLN (można płacić w złotówkach)
  • Pierwszy dystans całej trasy, do Hrebienoka można pokonać kolejką, widzieliśmy wysiadające z niej psiaki:) Więcej info tutaj
  • Można wybrać różne warianty, my wybraliśmy taki:
    Zielonym szlakiem z prawej strony kolejki do Hrebienoka, później dalej zielonym (jest bardziej widokowy, bo przechodzi się koło wodospadów) i później dalej niebieskim do samej Zbójnickiej Chaty.
    W drodze powrotnej żeby było szybciej poszliśmy czerwonym.

To nie jest artykuł sponsorowany, nie zawiera też lokowania produktu:)

Zapraszamy na film:)